• Wpisów:97
  • Średnio co: 9 dni
  • Ostatni wpis:126 dni temu
  • Licznik odwiedzin:8 972 / 935 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Milczy. Ja też. Chciał być sam to go zostawiam samego. Nawet nie wiem co niby miałabym mu napisać. Patrzę na mój stary pokój, na moje stare rzeczy i przypominam sobie jak wcześniej żyłam, kim byłam. Podnosiłam się z gorszych dołów, kilka razy już odbudowałam swój świat sama. Więc jak to możliwe, że teraz nie wyobrażam sobie egzystencji bez niego.
Przed świętami nawet nie pomyślał, żeby się ze mną zobaczyć... Bardzo mnie to zabolało.
 

 
Obudziłam się rano i złapałam się na tęsknocie za nim. Kiedy wróciłam z kościoła zobaczyłam sms od niego z życzeniami dla całej rodziny. Myślałam o nim, oglądałam nasze zdjęcia.
Poza tym znowu mam do siebie obrzydzenie. Nienawidzę siebie. Kiedy jest już tak ciężko to pocieszam się, że mogę w każdej chwili ze sobą skończyć. Wiem, że to głupie, bo śmiertelnie chorzy ludzie oddaliby wszystko, żeby tylko żyć. To tylko potwierdza fakt, że do niczego się nie nadaję. Nie wiem jeszcze kiedy wracam do Krakowa. Jutro lub we wtorek. Nie chcę siedzieć w tym głupim mieszkaniu i świrować z samotności. Znowu będę do niego wydzwaniać i prosić o uwagę. Właściwie to nie wiem co z nami dalej. Czy zakończy ten związek po świętach tak jak straszył. W piątek znowu mam wizytę u psychologa. Opowiem mu o tym co się ze mną ostatnio dzieje. Właściwie to jest mi już prawie wszystko jedno. M. zawsze przed każdym wolnym typu urlop czy święta ze mną zrywał. Zawal mi się świat, nie cieszyłam się ze świąt z rodziną. Teraz jestem jakby za szybą. Nie wiem sama co byłoby już dla mnie lepsze. Może lepiej niech on zakończy ten chory związek, bo ja nie potrafię... Kocham go. Dzisiaj wiele razy wyobrażałam sobie jak głaszczę go po włosach, policzku. Brakuje mi jego zapachu.
 

 
"Nie zgadzaj się na niewygodne buty, gryzące swetry, nieświeże jedzenie, nieciekawe książki i ludzi, którzy zbyt dużo i zbyt głośno gadają."
 

 
“Żyłem, a właściwie spałem, w poniedziałek, wtorek, środę, czwartek, piątek, sobotę, niedzielę.
Był to bardzo dyskretny sen, z zachowaniem wszelkich niezbędnych pozorów życia”

Zaczynam tak żyć, jak w letargu. Nie mam siły się szarpać i jeszcze wysłuchiwać na swój temat. Wolę już usunąć się w cień, zasnąć.

Wspomnienie wczorajszego spotkania cały dzień było blisko mnie. Już dawno nie rozmawiałam z nikim tak szczerze i otwarcie. Uświadomiłam sobie pewne rzeczy i jest mi teraz jeszcze smutniej, kiedy pozbyłam się tej małej resztki złudzeń.
 

 
"Każda cząstka mojej istoty tak była nieszczęśliwa, że kiedy tydzień minął, wszystko się wyczerpało. Moje włosy były nieszczęśliwe, skóra, łóżko, nawet suknie. Nieszczęście wypełniło mnie tak całkowicie, że nic poza nim nie istniało.
A kiedy nic już nie istnieje, nieszczęście przestaje być nieszczęściem, bo nie ma go z czym porównać. I wtedy następuje kompletne wyczerpanie. I wtedy to mija. Powoli zaczyna się żyć na nowo''.

~ E.M.Remarque

Mam nadzieję, że i ja zacznę żyć na nowo. Czuję się dzisiaj tak niesamowicie nieszczęśliwa i smutna. Spotkałam się dziś z Pawłem, nie widzieliśmy się 5 lat, a nasza znajomość urwała się w dziwnych okolicznościach. Chyba jeszcze nigdy tak szczerze nie rozmawialiśmy jak dzisiaj. Z jednej strony dobrze mi ta rozmowa zrobiła, pokazała nam, że oboje wydorośleliśmy, a z drugiej obudziły się we mnie dziwne emocje, ogromny smutek.
 

 
"Mam ochotę się wtulić, tak z całej siły, w kogoś, komu mogę zaufać (…) Chciałabym pozostać w tej pozycji wiele, wiele godzin, aż spłynie ze mnie cały gniew, bunt, cały ten cholerny, wielotonowy smutek."

~ Agnieszka Olejnik ‘'Zabłądziłam’
 

 
"Mam dużo słów, które chciałabym z siebie wyrzucić na głos, oszczędzam je jednak na specjalne okazje: ostatecznie marnotrawstwem byłoby zużyć je, kiedy nie mogą sięgnąć serca i przejść na wylot. Od jakiegoś czasu nie lubię trzymać ludzi blisko siebie, coraz chętniej zwierzam się tylko sobie: męczy mnie powtarzanie tych samych historii i wolę obserwować niż słuchać. Trudniej jest kłamać w kwestii parzenia herbaty: w sposobie, w jaki drżą Ci ręce, jest więcej do interpretacji niż w potoku sylab, które zlewają się w pustynię sensów."

z bloga tattwa.pl
 

 
Bez znieczulenia

Nad ranem kiedy nikogo nie ma- (...)

Biorę skalpel i wycinam
twoje spojrzenia mruczące leniwie,szczelnie przyklejone
dookoła wszystkich moich 156 centymetrów
z korzeniami wyrywam pocałunki
zgniatam pincetą chichoczące pod skórą szumiące w koło szepty
bezlitośnie uśmiercam obietnice co wciąż grają w berka.
Szczególnie pilnuję szyi
w tamtym miejscu, które
całujesz z precyzją chirurga
zawsze tak samo tuż koło ucha,
żebym słyszała pożądanie trzymane na smyczy.
Ze śladami dotyku jest najgorzej
chociaż ręce masz tak niepozorne.

Ścieram ciebie pumeksem,
żeby lśniąca skóra mogła odbijać kłamstwo
że już niczego nie pamiętam.

Krystyna Gucewicz fr. wiersza z tomiku "Nagie wiersze"
foto by Dominique Barbéris
 

 
W piątek miałam chirurgicznie usuwaną ósemkę. Od tej pory jestem wycięta z życia. Pomijając opuchliznę dopadł mnie okrutny szczękościsk i jem tylko papki, a dla mnie to nie jest normalne jedzenie.
Dziś w południe wyszło słoneczko, pomyślałam wyjdę na chwilę na spacer, do Biedronki po zapas jogurtów. W połowie drogi złapał mnie deszcz...
Kupiłam Monte, wieki go nie jadłam, pyszne było.

W piątek idę ściągnąć szwy, a nie wiem czy rozćwiczę na tyle otwieranie.
I jeszcze gardło mnie tak nawala. Wczoraj miałam dreszcze i gorączkę.
Ja chcę już wydobrzeć! Marzą mi się frytki belgijskie,kumpir, wszystko mi się marzy do jest konkretne do żarcia.
 

 
Niedzielę jak zwykle spędziłam sama. Dobrze, że moje współlokatorki były na weekend w Krakowie to chociaż były momenty, że miałam z kim trochę pogadać.

Myślałam nad tym, jak mniej przejmować się pracą i po prostu robić swoje i tyle.
Nie mogę dawać się ponosić emocjom.
Wkurza mnie, że Aśka mnie tak cały czas poucza, nienawidzę, jak ktoś mówi do mnie tym tonem.
Przemo też ma wkurzające gadki. Czasem palnie coś bez zastanowienia. Jutro wraca Kaśka i boję się, że nie wytrzymam. Podjeżdża do mnie i gapi mi się w komputer jak upośledzone dziecko.
I ja wcale tego nie ukrywam, jestem cholerykiem i nie znoszę takich typów jak ona.

Muszę nauczyć się milczeć dla własnego dobra.

Rozmawiałam dziś z babcią przez telefon.
Chyba muszę częściej do niej dzwonić, bo chyba czuje się samotna.
 

 
"- Czy myślisz, że zaszły w Tobie jakieś zmiany w ciągu ostatniego roku? Jakie?
- Zrodziło się we mnie więcej obojętności. Odwróciło się kilku ludzi. Kilka razy upadłam i nie potrafiłam się podnieść. Więcej niż kilka razy płakałam i nie umiałam przestać. Kogoś znienawidziłam, a kogoś chyba pokochałam. Ktoś dał mi lekcję życia. Uświadomiłam sobie, że nic nie jest na zawsze i że ludzie już do końca świata pozostaną egoistami. Przez cały rok trzymałam za rękę nadzieję, wierząc, że to pomoże. Zwątpiłam bardziej w międzyludzkie zaufanie. Postawiłam na swoim i dużo przez to w ciągu ostatniego roku wygrałam. Stałam się silniejsza na pokaz i słabsza, gdy zostaję sama. Polubiłam samotność, noc i ciszę. I wydaję mi się, że coś straciłam. Tylko jeszcze nie wiem co."
- znalezione na Pingerze
 

 
JUŻ WKRÓTCE

Już wkrótce wezmę się za siebie, wezmę
się w garść, zrobię porządek w szufladzie,
przemyślę wszystko do końca, zaplombuję zęby,
uzupełnię luki w wykształceniu, zacznę
gimnastykować się co rano, w słowniku
sprawdzę kilka słów, których znaczenie jest dla mnie wciąż niejasne,
więcej spacerów z dziećmi, regularny
tryb życia, odpisywać na listy, pić mleko,
nie rozpraszać się, więcej pracy nad sobą, w ogóle
być sobą, być wreszcie bardziej
sobą

ale właściwie jak to zrobić, skoro
już,
i to od tak dawna, tak bardzo
nim jestem

- S. Barańczak
 

 
"Najtrudniej jest odpuścić. Nawet jeśli wiesz, że nie ma sensu. I wyglądasz, jakbyś próbował stawiać babki z piasku siedząc w pustej piaskownicy. Bo kiedyś było dobrze. Bo masz dobre wspomnienia. Bo boisz się, że zapomnisz. Czekasz, aż z nieba spadnie piasek. Ale pada tylko deszcz.

Nadzieja w parze z naiwnością to najgorszy duet z możliwych."

-Szepty Charlotte
 

 
Znajomy twierdzi, że ja lubię swoje stany depresyjne i nic z nimi nie robię, bo tak mi dobrze.

Stwierdził, że jeszcze nigdy nikogo nie musiał prosić, żeby mu pomóc.

Wkurzyłam się trochę, bo to nieprawda. Postanowiłam już kilka rzeczy na jesień i w ogóle niech spada ze swoją pomocą.

Ja wiem dlaczego on taki chętny. Powiedział mi niedawno, że skoro nam się fajnie gada i dużo się śmiejemy razem to może moglibyśmy być razem.

Dla mnie to za mało. Chcę czuć ciarki na plecach i motyle w brzuchu na myśl o facecie. A on mi się w ogóle fizycznie nie podoba, nie ma żadnej chemii.
  • awatar Niebieskooka2706: to prawda jak nic się nie czuje to nie ma co zaczynac i tracić czasu ;/
  • awatar Salute, new me is comin: Pierwsza część wpisu - mi tak mówi mój chłopak, a to gówno prawda. Czasami człowiek walczy ile może, ale po prostu jest bezsilny. Stany depresyjne to nie jest taka prosta rzecz, by się z nimi uporać. :/ A tak w ogóle to dużo siły Ci życzę :*
  • awatar AllisonBlue.: No to nie za ciekawie..
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Postanowiłam przestać się zamartwiać i zająć się przyjemnymi i pożytecznymi rzeczami.

Nastawiłam nawet budzik, żeby znowu nie przespać weekendu. Zjadłam pyszne śniadanie. Porozmawiałam z mamą przez telefon, a teraz wybieram się na Czyżyny, bo tam jest Sinsay i Pepco
 

 
Czuję, że tyję i źle mi z tym. Przerabiałam już kilka razy powrót kilogramów i za każdym razem byłam coraz bardziej nieszczęśliwa.

Muszę mniej jeść. Niby jem zdrowe produkty, ale one w nadmiarze też tuczą!

Pojechałam dziś po pracy do Galerii Krakowskiej. Mam postanowienie ograniczyć mój zakupoholizm. Muszę oszczędzać,bo chyba niedługo zapiszę się do ortodonty.

Ale wypatrzyłam super buty w okazyjnej cenie i wzięłam dla mojej mamy. Akurat za tydzień jadę do domu, to jej dam.

Widziałam dziś mega przystojniaka. Jechaliśmy w obie strony tym samym autobusem. No mój ideał Akurat siedział twarzą do mnie i mogłam się w niego bez przeszkód wpatrywać...
  • awatar Tippel: @malinowa Sandra: wiem, ja już przerabiałam 20 kg za dużo... a przystojniak siedział w lekkim oddaleniu, nie bezpośrednio naprzeciw :)
  • awatar malinowa Sandra: jak jakis fajny siedzi naprzeciw mnie to nie umiem swobodnie na niego patrzec ;) tycie jest zle, zatrzymaj o poki mozesz bo jak dobrniesz do 20 za duzo to tym ciezej
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Byłam dziś na pożegnaniu Agaty w "Starej Zajezdni".
Przyszło tylko 4 osoby, z czego 2 szybko się zmyły.
Nie wiem dlaczego, ale mi też się zrobiło smutno.

Potem jak wracałam do domu, to zaczepiła mnie dziwna kobieta i chciała skorzystać z mojego telefonu. Ja się zmieszałam i powiedziałam, żeby poprosiła kogoś innego.

W ogóle dzisiejszy dzień mnie trochę rozstroił. Managerka przyszła o coś nas zapytać i kiedy odeszła to cała się trzęsłam.

Potem zgłosili mnie na szkolenie, bo nie było nikogo innego do wyboru. I kiedy się okazało, że ma być po angielsku to się przestraszyłam.
 

 
Wieczór spędziłam na rozmowie z mamą przez telefon, oglądaniu vlogów urodowych na YT i czytaniu "Aleja Chanel Nr 5"



http://lubimyczytac.pl/ksiazka/219411/aleja-chanel-n5

Postanowiłam, że muszę się jakoś ogarnąć i zrobić coś dla siebie. Ostatnie miesiące byłam tak podjarana przeprowadzką i nową pracą, że myślałam tylko o tym, żeby się wyszaleć.
Niestety nic dobrego to nie przyniosło.

*Jesień to dobra pora na postanowienia*
Postawiłam na dokształcanie. Przynajmniej będę bardziej produktywnie spędzać weekendy.
  • awatar julianita: Ja też muszę się ogarnąć a jesień wręcz uwielbiam :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Przypomniało mi się po południu, że podczas mojego długiego snu śnił mi się Tomek.
Spotkałam go gdzieś przez przypadek w tłumie. I cały czas się na niego gapiłam.

Kiedy szłam dzisiaj do Biedronki przyłapałam się na tym, że wypatruję go cały czas. Często też gdy jadę autobusem patrzę uważniej na tej trasie, gdzie mogłabym go potencjalnie spotkać. Żałosne to jest strasznie...
 

 
Kiedy się dziś obudziłam i spojrzałam na zegarek to się przeraziłam. Pocisnęłam ze spaniem do 12.10! :O

Zaraz po śniadaniu zabrałam się za robienie jedzenia na przyszły tydzień. Miałam okropne wyrzuty sumienia, że zmarnowałam tyle dnia.

Dostałam takiej mocy, że dwie godziny później miałam już ugotowaną zupę kalafiorową, kaszę jęczmienną z kurczakiem i warzywami na dwa dni do pracy, a teraz jeszcze dogotowuję fasolę szparagową na dzisiaj.

Zostało mi tylko zrobienie sałatki na jutro, ale muszę iść jeszcze do Biedronki po warzywa.

I nogi przydałoby się trochę wydepilować.

Dzisiaj taka piękna pogoda, że patrząc w okno łzy mi stanęły w oczach z żalu, że nie potrafię jej wykorzystać.

  • awatar Rene^^: Ja nie mogę uwierzyć że już jest po 15! Dopiero co wstalam, dopiero była 10. Paznokcie pomalowane, pranie zrobione, zakupy zaliczone... A gdzie obiad? Szybko mi dzień ucieka... A pogoda taka ładna...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Spędziłam dzisiaj cały dzień sama. Marzena pojechała rano z Piotrkiem na uroczysty obiad z okazji 30-lecia ślubu jego rodziców.

Zajęłam się dziś całkiem sobą. Położyłam maseczkę na twarz i olejek na włosy.

Rozpieszczałam się też trochę żarełkiem







Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Skłamałam dzisiaj, że jadę na weekend do domu, byle tylko mieć spokój. Chcieli w pracy zrzucić na mnie kupno prezentu pożegnalnego dla Agaty.

Ona nawet nie chce powiedzieć kiedy będzie ostatni dzień w pracy. Zresztą po tym jak się ostatnio zachowywała nie mam najmniejszej ochoty szukać dla niej prezentu i zakładać kasy za wszystkich.

Marzyłam dziś tylko o tym, żeby być sama, z książką i laptopem. Cały mój entuzjazm i radość z bycia z ludźmi zniknął. Przez ostatnie miesiące wiele osób skutecznie tłamsiła moje dobre serce.

Boję się, że będę sama. Wczoraj zobaczyłam niemowlaka na filmie i poleciały mi łzy. Na co dzień tłumię to uczucie w sobie, staram się nie myśleć, ale chciałabym mieć swoją rodzinę, znaleźć miłość i mieć dzieci.
 

 
Stres i napięcie trochę puściło, jestem spokojniejsza. Po pracy poszłam do CH na mały obchód i udało mi się wyłączyć i przestać się nad wszystkim zastanawiać.

Michał nalega znowu na wypad do Lasu Wolskiego, a ja mam jakąś blokadę. Znowu mam ochotę po raz kolejny się wymigać, zwłaszcza, że naprawdę łapie mnie przeziębienie.
Po tych upałach za lekko się ubierałam i mój organizm zaczął zaszaleć.

Jedna klientka w pracy zadzwoniła dziś do mnie z krzykiem. Prawie mnie od debili zwyzywała i powiedziała, że to co zrobiłam to okrutna bezczelność (a ja tylko nie zauważyłam szczegółu na ofercie). Ale na szczęście jakoś ją ugłaskałam.

Jutro ma się odbyć spotkanie Wow meetings- warsztaty rozwoju osobistego dla singli. Na początku chciałam iść, ale teraz myślę, że to jednak żałosne jest.
Zresztą ostatnio zginęła gdzieś moja energia życiowa i wigor do szaleństw.